Pobielanie końcówek przewodów – po co i jak?

Dodane przez 4 sierpnia 2010

Tzw. pobielanie przewodów to pokrywanie ich końcówek niewielką ilością stopu lutowniczego. Po co to robić? Jak to robić najefektywniej? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie, w którym będę kontynuował tematykę związaną z lutowaniem.

Po co pobielać końcówki przewodów?

Są dwa zasadnicze powody:

  • Zabezpieczenie przed utlenianiem
    Miedź wstawiona na działanie substancji chemicznych zawartych w powietrzu pokrywa się tlenkami i innymi substancjami, czyli koroduje. Pogarsza to jakość materiału, a dodatkowo sprawia, że gorzej przewodzi prąd elektryczny, stawiając mu większy opór. Miedź pokryta stopem lutowniczym jest znacznie bardziej odporna.
  • Zachowanie porządku i zdrowia nerwowego
    Ten kto próbował przewlec dosyć gruby przewód przez dziurkę w płytce lub wsunąć  go do złącza wie,  że część z cienkich nitek składających się na całość lubi odwijać się w bok i do tyłu, co potrafi nieźle zdenerwować. Niewielką poprawę przynosi skręcenie przewodu, ale – pobielenie zapobiega tego typu problemom w znacznie większym stopniu.

Jak szybko pobielać końcówki przewodów?

Można używać lutownicy i pobielać nią końcówkę przewodu cyną wprost ze szpuli, ale jest to sposób pracochłonny. Sprawdzi się gdy potrzeba pocynować kilka końcówek, ale jeśli jest ich więcej, opłaca się użyć tygla.

Tygiel

Tygiel do cyny to niewielkie urządzenie, którym możemy posłużyć się do podgrzania i utrzymywania w stanie płynnym stopu lutowniczego. Na rynku dostępne są modele różniące się pojemnością i ceną.

Tak właśnie wygląda najtańszy tygiel na rynku

Jeśli chodzi o pojemność, nie ma si ę co rzucać na duże modele – po co nam od razu mała huta. Duże tygle mieszczą  nawet do kilku kilogramów cyny, ale nie polecam ich kupować – hobbystom zwykle potrzebny jest mały model o pojemności kilkuset gram. Nie trzeba będzie wrzucać do niego dużych ilości cyny, aby miała ona sensowną głębokość. Nagrzewanie małych ilości stopu jest szybkie – wystarczy kilka minut.

Cena urządzeń produkowanych przez skośnookich ludzi ze wschodu jest naprawdę korzystna – tygielek można kupić już od kilkudziesięciu złotych. Lepsze kosztują kilkaset, ale na początek i do amatorskich zastosować w zupełności wystarczą te tańsze.

Sposobem na uzupełnianie braków stopu lutowniczego w tyglu jest wrzucanie do niego cyny z odzysku np. z odsysacza. Można też tam wrzucać króciutkie druciki tinolu, nie nadające się do dalszego lutowania i grożące poparzeniem palców. Urządzenie spokojnie da sobie z nimi radę, należy tylko zebrać zanieczyszczenia, które wypłyną do wierzchu po roztopieniu się cyny.

Odizolowywanie końcówek przewodów

Aby pobielać przewody, najpierw należy usunąć  z nich izolację. Można próbować bez tego, ale zwykle kończy się to chmurką śmierdzącego dymu i zanieczyszczeniem końcówki, do której cyna uparcie nie będzie chcieć przywrzeć.

Każdy ma swoje metody na ściąganie izolacji – jedni korzystają z nożyka, inni z narzędzi przeznaczonych do odizolowywania. Drugi sposób jest zwykle szybszy, a proste urządzenia do ściągania izolacji kosztują kilka złotych.

Wykonane z użyciem najnowszych technologii NASA ściągacze izolacji za kilka złotych

Jeśli przewód jest zbudowany z wielu cienkich drucików, przez pobielaniem należy je skręcić ze sobą, aby nie było problemu z oddzielaniem się części z nich od reszty. Gdy miedź jest zaśniedziała lub zabrudzona, warto ją przeczyścić, choćby papierem ściernym lub po prostu odciąć zanieczyszczony odcinek, jeśli to możliwe.

Używanie topnika lutowniczego

Abu pobielanie przewodu przebiegało bez problemów, należy pokryć końcówkę odrobiną topnika lutowniczego. Po co? Cyna w cienkich drucikach (fachowo nazywana tinolem), której używamy do zwykłego lutowania, zawiera w środku topnik lutowniczy, który bardzo ułatwia wykonywanie połączeń. Topniki mają jednak prostą właściwość – działają efektywnie tylko przez bardzo krótki czas. Nie ma się co dziwić, że rozgrzana aż do płynności cyna w tyglu nie zawiera działającego topnika.

Nie próbuj wrzucać do tygla kalafonii lub innych podobnych środków – spróbowałem i skończyło się to kupą dymu i palącym się przez chwilę płomieniem o wysokości kilkunastu centymetrów. Nie ma to zresztą większego sensu – topnik szybko zakończy swoje działanie, a dodatkowo pozostaną po nim pływające w cynie śmieci.

Najwygodniejsze w użyciu są topniki w formie płynnym lub żelu. Można takie kupić, można sobie zrobić, co jest dosyć proste, a składniki już pewnie masz. Na opis zapraszam w jednym z następnych wpisów.

Pobielanie końcówek przewodów

Wreszcie dochodzimy do końca. Przewody należy pobielać szybko w dobrze rozgrzanej cynie. Nie należy ich w niej przetrzymywać zbyt długo – jeśli przewód został przygotowany tak jak to wyżej opisałem,  cyna powinna się bez problemów łapać końcówek i sama rozpływać miedzy drucikami. Niepotrzebne wydłużanie czasu zanurzenia przewodu prowadzi wyłącznie do topienia i kurczenia się jego izolacji.

Kilka słów na koniec

Wydawało by się, że to tylko głupie cynowanie kabelków, ale jak wszystko na świecie – da się to robić jeszcze lepiej. Wiedza zgromadzona w tym artykule to same podstawy,  jednak jak wiemy z doświadczenia, początkujący potrzebują takiej wiedzy.

Być może jeszcze nawet nie dotarłeś do etapu zakupienia pierwszej lutownicy. Jeśli tak – dowiedz się jaka lutownica jest najlepsza dla Ciebie oraz zapoznaj się z cyklem artykułów, omawiającym podstawy elektroniki.

  • Lukis

    a jak pobielić chromowane końcówki? mam taki kłopot, że za nic cyna nie chce się lepić do tego. a jak już się uda, to zaraz odpada

  • btomasz

    Spróbuj przetrzeć papierem ściernym/pilnikiem żeby tą powłokę trochę zarysować czy nawet zetrzeć. Wtedy może lepiej chwytać. Pomóc może też pewnie jakaś chemia. Warto spróbować lutować z większą temperaturą jeśli lutownica daje taką możliwość.